google
yahoo
bing
« strona główna

22/10/2008 - 10:48am  |  Kategoria:  Alles




Siedzę sobie już chwilę na freelancie i w nowym mieszkanku to mogę trochę napisać jak to wszystko wyglądało/wygląda. Tak dla potomności, przestrogi, może komuś się przyda :)



Po pierwsze przeprowadzka. Ojejku jejku. W życiu nie wyobrażałam sobie, że tyle gratów mamy oboje. Z pakowania zaplanowanego na jeden dzień wyszło w sumie dni 3, tak TRZY (czytaj: tyszyy). Czwarty poszedł na przewiezienie. Zdecydowanie polecam wszystkim zatrudnienie fachowców od noszenia. Może i drogo wychodzi, ale ile nerwów i zdrowia człowiek zaoszczędzi. Panowie “misie”, choć nie wszyscy, sprytnie zabrali nasze całe graty w 1,5h, z 5 piętra sie rozstawili co jedno i podawali sobie (wow, dobry pomysł szczerze mówiąc sama bym na to nie wpadła …). Robiłam wielkie oczy jak gościu, wcale nie jakiś duży, łapał się za olbrzymią torbę podróżną (normalnie przeciągałam ją z drugą osobą sama nie dawałam rady) dwa pełne plecaki ze stelażem na każde ramię i jeszcze w drugą rękę złapał worek pełen pościeli, kołdr, poduszek itd. Normalnie jak mrówka, nie wiem jak dał radę tym bardziej że złaził z tym z wąskich schodów “na pięterko”. W każdym razie, jakbyśmy mieli to sami wnosić/znosić to jak nic tydzień by nie wystarczył. A jeszcze dostaliśmy pudła do pakowania, więc nie trzeba było się prosić w sklepie, na rzeczy delikatniejsze zostawili olbrzymią rolkę folii bąbelkowej (którą bardzo szybko jakiś sąsiad nam zakosił jak została na klatce po wyniesieniu wszystkiego … tia). Warci kasy, którą zapłaciliśmy. Każdej złotóweczki.
Oczywiście rozpakowywanie to już zupełnie inna historia. Raz, że nie mieliśmy kuchnii ani szaf, więc za bardzo nie było czego/gdzie rozpakowywać. Stało więc to wszystko w pudłach … no dobra, nie wszystko, wyjeliśmy komputery i biurka też zmontowaliśmy :P Reszta czekała grzecznie na szafy (tylko 3 tygodnie, a i tak zamówiliśmy 3 tygodnie przed przeprowadzką) i na meble kuchenne. Szafy jak wiadomo, robią się długo, najpierw własny plan, później wybranie firmy, później wymiarowanie przez pracownika, złożenie zamówienia, zaliczkowanie i czekanie … i później montaż, cały dzień, mieszkanie pełne wiórów … ale są :) Wielgaśne i pojemne, ale jeszcze źle zagospodarowane. Co prawda cały czas mówię sobie, że to jeszcze zmienię, że poprzekładam ale czuję, że jeszcze trochę to potrwa ;) Pierwsza sugestia przydatna: sprawdzać kilka firm, ten sam plan, prawie identyczne materiały, różnice w cenie nawet do 3000zł. Nie ma co na szafie oszczędzać, szczególnie w przypadku drzwii bo inaczej “chodzą” niespecjalnie i są ciężkie, także aluminium rulez!
Kolejna sprawa to kuchnia. O maj gad ile jest z planowaniem roboty! Wymierzanie, pierwsze, drugie, trzecie. Wizyty w Ikei prawie codziennie, kilka godzin spędzonych z tym ich programem, złożenie zamówienia … odczekanie swoje przy Pani z komputerem, zebranie części rzeczy samemu z magazynu, doturlanie się z tym do transportu, przepisanie całego transportu, sprawdzenie czego brakuje i kiedy dojdzie, ustalenie dnia montażu … Ale niestety to nie wszystko :/ Bo jak czegoś nie ma, a mówią że będzie to wcale nie znaczy że będzie … tak sobie właśnie czekamy na przody do szuflad w kolorze “miodowy brąz” już ponad miesiąc, reklamacja złożona zobaczymy czy coś to da … Montaż poszedł sprawnie, kosztowo nawet nie tak tragicznie, tym bardziej że było co montować a i różne specjalne “życzenia” mieliśmy. Niestety, te cholerne braki jednak przeszkadzają. Nie ma szuflad, nie ma listw wykończeniowych, nie ma światełek ehhhhh. Ale za to jest zmywarka! Jupiiii :) Jeden z fajniejszych wynalazków :) Oczywiście teraz jest walka nie o to kto zmywa tylko kto wstawia i wyjmuje, ale to pikuś :) Przy okazji dowiedziałam się, że moja patelnia nie była predysponowana do mycia w zmywarce (zlazła z niej cała farba i teflon :)), a i kubeczek apple mocno ucierpiał bo jest teraz cały czarny, japka nima :/
No i tak na prawdę to zaledwie może 1/5 tego co mogę powiedzieć o nadal trwającym zadamawianiu się. Ale to inna raz, teraz i tak w sumie za dużo o tym wyszło :)


A jak to jest na swoim? W sumie pewnie większość z czytających osób zacznie w ogóle od tego akapitu ;) Na swoim jest przyjemnie, ale oczywiście nie bez trudności. Pierwsze pojawiły się naturalnie zaraz przy rejestracji firmy, mam trochę skomplikowaną historie meldunkową a co za tym idzie śmigania pociągamia miałam co niemiara. Oczywiście część dokumentów gdzieś znikła, trzeba było dowozić, coś tam źle wypełnione itd itd itd Ooooo nerw. Tu dobrze jest mieć sprawną i pyskatą księgową, jak mi ręcę opadały z biurwami w US to ona załatwiała co trzeba :) Księgowe rulez!
Na swoim, tak na poważnie, gdzie nie ma się etatu, nie ma się bezpieczeństwa finansowego, dość szybko natrafia się na różne problemy. Nie będę się o nich rozpisywać, myślę że poświęcę na nie oddzielne wpisy. Jest tego ogólnie masa, od początkowych problemów formalnych, przez późniejsze kwestie motywacji i organizacji czasu pracy, przeciąganie się terminów (zmiany, zmianeczki, zmiany do zmianeczek), brak kasy w określonym terminie, zarządzanie własnym terminarzem, co jak na kiedy, komu, w ile dnia, na ile dni … oj oj :) Jest tego trochę ale oczywiście da się ogarną, tylko trzeba się starać. Pierwszy miesiąc, czy dwa są trudne, ot po prostu zostaje się wrzuconym na głęboką wodę. Z czasem człowiek wypracowuje sobie własne metody postępowania i zaczyna to wszystko ładnie grać. Jest czas, jest kasa, są fajne realizacje.
Ja jestem zadowolona z tego, że pracuję teraz w domu, dla różnych firm, różnych marek, robiąc różne rzeczy. Mam więcej czasu na każdy projekt (pierwszy miesiąc było trudno, ale już dziś widać efekty nowego planowania i teraz czasu mam sporo), nie jestem często tylko grafikiem ale i pomagam przy planowaniu funkcjonalności, spotykam się ludźmi (nie, nie na burze mózgów, a na rozmowy o projekcie) robię to co lubię i jak lubię :) Mam nadzieję, że niedługo będę mogła już pokazać efekty, jak pojawią się online oczywiście :) Oczywiście nie zawsze wszystko jest tak pięknie, zdarza się ciężki klient, problemy ze ściąganiem kasy. Ale to są rzeczy marginalne, które przysłania przyjemność z pracy i jej efekty. Nie zmieniałam pracy na własną firmę dla kasy a dla projektów, które podczas pracy na etacie uciekały mi bo nie miałam na nie czasu. Teraz mam na nie czas i na razie nie widać żeby miały mi się znudzić :) Pracując tak sobie samemu doskwiera czasem samotność, ale na razie nie myślę o coworkingu, nie widziałam jakiegoś na prawdę fajnego wnętrza które mogłoby mnie skusić, a i pracować na laptoku nie lubię. Siedzę więc sobie w domu, planując wieczorami co jeszcze w mojej “pracowej norze” da się zmienić. Plakatów do powieszenia jest kilka, oczywiście w tym web 2.0 world od eboya :) Muszę sobie zmontować wygodne i przyjemne miejsce pracy, wtedy wszystko to jakoś idzie lepiej, mam pomarańczowe ściany i czuję że to pomaga :)


Na dziś to tyle, czas na kawkę :) Updejty teraz będą mam nadzieję częstsze. A i portfolio trzeba wreszcie odświeżyć :)



obrazek z http://icanhascheezburger.com/

6 Komentarzy

  • Fajny wpis, podoba mi sie:D
    Czekam na kolejne i bardzo chetnie poczytam o Twoich freelancerskich doswiadczeniach.

    Pozdrawiam i wszystkiego dobrego zycze!:D

    #1.   qwe  |  10.22.2008

  • Więcej! :)

    #2.   lemu  |  10.23.2008

  • Piękny wpis, 2 lata temu też przechodziłem przez przeprowadzkę i radzę nie odkładać zbyt wielu rzeczy na później.
    U mnie listwy przypodłogowe do dziś leżą pod łóżkiem;)

    #3.   norman  |  10.24.2008

  • Jako ciekawostkę podam ci, że składając dziś w UM ursynowa wniosek o wpis do ewidencji dział. gosp. dowiedziałem się, że składając ten wniosek przez net, ma sie\ę sprawę załatwioną w ciągu… teraz uważaj… GODZINY. Po prostu niewiarygodne!

    #4.   zapolski  |  10.29.2008

  • widziałam właśnie że jest coś takiego jako e-urząd, ale nie korzystałam. Odstraszył mnie trochę wygląd ten strony, wydawała się mało profesjonalna (jak e-IC ;))

    #5.   mienta  |  10.29.2008

  • Ano tez przeszlam na swoje i sobie chwale. Siku mozna zrobic o kazdej porze a i psa wyprowadzic. Pochorowac sie mozna i wspolczucie i klienta wywolac - caly paletaz mozliwosci :)

    #6.   kasiamrozek  |  01.31.2009

Dorzuć 0,03zł do skarbonki.